Połowa XIX wieku. Rada nadzorcza budowy Central Parku ogłosiła konkurs na projekt. Wymagał architektonicznych jak i komunikacyjnych umiejętność na wysokim poziomie. Było to miejsce bardzo trudne do zagospodarowania, ze względu na bagna, skały i mieszkańców. Nadesłano trzydzieści trzy projekty, w tym jeden- dzień po terminie. Jednomyślnie wybrano ostatni, właśnie ten „przeterminowany”.

„Cal po calu handel zżera nasza wyspę i jeśli chcemy ocalić choć mały jej fragment dla zdrowia i rekreacji, trzeba uczynić to teraz”          

Magdalena Rittenhouse “Nowy York. Od Mannahatty do Ground Zero

Tymczasem nasze miasto „zżera” zdecydowany nadmiar pojazdów (zwłaszcza w sezonie), nadmiar spalin (zdecydowanie od czerwca do października). I nadmiar reklam (te są wieczne i niezniszczalne!).

Drugiego Central Parku budować raczej nikt nie będzie. Można wprowadzić zakaz wjazdu do pewnych rejonów miasta, albo ustanowić w kalendarzu więcej dni bez samochodu, za to z rowerem pod pachą. Można też inaczej, czyli tak, aby nie nastąpił społeczny bunt.

Miło mieszkać w atrakcyjnym mieście z wielką ilością parków, drzew, krzewów i kwiatów. Postępujące zanieczyszczenie środowiska wymusza pewne działania, by uchronić obecną zieleń. I obsadzić każdy kawałek, nawet przy ruchliwej ulicy.

Ale jest jeszcze jeden sposób na zielone miasto – roślinność musi wspiąć się na mury i dachy!

Modne współcześnie zielone dachy rekompensują roślinom tę część, która została wykorzystana pod budowę budynku. Jednakże to zielone ściany wyraźnie zwiększają powierzchnię biologicznie niezawodną. Innymi słowy powierzchnia pionowa jest zazwyczaj dużo większa niż dachu.

Tradycyjny bluszcz potrafi pokryć 100 m2 ściany i nie wymaga szczególnego nawożenia. Dzięki parowaniu wody z nadziemnych części roślin, głównie z powierzchni liści, następuje obniżenie temperatury o kilka stopni wraz ze wzrostem wilgotności w pobliżu budynku. Pnącza pobierają wodę z gruntu z tak dużą siłą, że porównuje się je do pompy ssąco- tłoczącej.

Wydawać by się mogło, że grubo pokryta zielenią ściana nie przepuszcza słońca, co z może powodować nasilenie wilgotności i uszkodzenie elewacji. A tymczasem ściana jest sucha i nienaruszona. 

Liście pnączy zatrzymują cząsteczki pyłu i szkodliwych substancji do momentu spłukania ich przez deszcz. Nie nagrzewają się przy intensywnym nasłonecznieniu, chronią przed wiatrem. Korzystny mikroklimat przyciąga szczególnie owady.

Niestety, liany rosną dosyć długo i nierównomiernie pokrywają elewacje. Ze względu na fototropizm (wzrost w kierunku światła) wymagają przemyślanego nasadzenia- najlepiej w strefie ciemniejszej, bo to zmusza rośliny do wzrostu w kierunku światła i stopniowe pokrywanie całej elewacji.

Pnącza zakrywają to, co chcielibyśmy ukryć, np. brzydkie graffiti. Jednak, jeżeli mur jest uszkodzony, ma głębokie rysy i pęknięcia, to ubytki te mogą zostać przez rośliny pogłębione. Rośliny nie zapuszczają korzeni w murze, wykorzystują wyłącznie przyssawki lub korzonki czepne.

Na koniec ciekawostka- niektóre bluszcze słyną z nieśmiertelności, mogą żyć nawet 400 lat. Do tego pną się całkiem wysoko, nawet 25 metrów (mniej więcej taką wysokość ma 9-piętrowy budynek).