klomb iławka

Ulice w miastach, to jedno z najbardziej uczęszczanych i najbardziej zanieczyszczonych miejsc na świecie.

Idealny krajobraz miejski, to krajobraz zielony. Wiadomo, najłatwiej i najtaniej założyć trawnik. Ale istnieją miejsca, gdzie pomimo wszelkich zabiegów i starań ogrodników, utrzymanie zielonego dywanu w dobrej kondycji staje się trudne. Wtedy na ratunek przychodzą rośliny odporne na zasolenie, zanieczyszczenie i na wszędzie parkujące samochody

W trudnych czasach powojennych bardziej skupiano się nad zmianą ustroju i granic państwa, aniżeli nad polityką przestrzenną miast i przyszłych problemów ekologicznych. Brak kontynuacji osiągnięć sztuki ogrodowej doprowadziła do swobodnej gospodarki terenami zielonymi. Na szczęście doczekaliśmy trochę lepszych czasów. Samorządy miejskie dostrzegły w zieleni miejskiej korzyść – zielone miasto zwiększa atrakcyjność i przyciąga inwestorów. Koncepcja zrównoważonego rozwoju i względy ekonomiczne wymusiła troskę o sferę przyrodniczą.

Polityka przestrzenna miast

Niestety, współczesny świat boryka się z deficytem zieleni w mieście. Polityka przestrzenna miast nie zawsze skupia się na tworzeniu nowych terenów zielonych. Miejsca, które mogłoby zostać przekształcone w parki miejskie, przeznaczone są często na inwestycje budowlane.  

Filip Springer, we wstępie do książki Charlesa Montgmery’ego „Miasto szczęśliwe”, przypomina historię parku w Rybniku – park zrównano z ziemią, bo inwestor zaplanował budowę centrum handlowego. Zapewniano, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. „Zgodnie z prawem, ale wbrew zdrowemu rozsądkowi”, skwitował Springer.

Rośliny przy ulicy

Roślinność przyuliczna w obszarze zabudowanym poprawia parametry powietrza, niweluje tzw. wyspy ciepła, czyli chłodzi. Osłaniana i izoluje budynki, a te brzydsze nawet upiększa. Łagodzi obyczaje wśród mieszkańców i kierowców (mówią o tym badania!), wywołuje odczucia harmonii i piękna. 

Kawałek poletka przy sygnalizacji świetlnej został obsadzony bratkami

Wzdłuż tras samochodowych gleba jest bardzo zanieczyszczona, uboga w potrzebne roślinom minerały i wodę. Stąd pojawiają się tam rośliny odporne na suszę i mało wymagające, co do składników odżywczych. W niektórych miejscach wybiera się nasadzenia szybko rosnące ( im szybciej rośliny staną się duże, tym skuteczniej pochłaniają spaliny, kurz i hałas) i długowieczne (wystarczają na dłużej). Miejscy ogrodnicy stawiają na rośliny o gładkich liściach- szkodliwe substancje nie zalegają na liściach, łatwo spłukuje je deszcz.

Kiedy oglądamy roślinność przyuliczną z perspektywy pieszego, to zwracamy uwagę na detale. Kiedy zaś z pozycji kierowcy – tylko ogarniamy wzrokiem, bo skupiamy się bardziej na bezpieczeństwie. Dlatego przy trasach o większym ruchu obsadzenia są mało zróżnicowane, jednorodne, pogrupowane w jak największe skupiska.

Rośliny na mury

Miło mieszkać w atrakcyjnym mieście z wielką ilością parków, drzew, krzewów i kwiatów. Postępujące zanieczyszczenie środowiska wymusza pewne działania, by uchronić obecną zieleń. I obsadzić każdy kawałek, nawet przy ruchliwej ulicy.

ulica i kwiaty
Żaden kawałek ziemi nie może się zmarnować

Ale jest jeszcze jeden sposób na zielone miasto – roślinność musi wspiąć się na mury i dachy!

Modne współcześnie zielone dachy rekompensują roślinom tę część, która została wykorzystana pod budowę budynku. Jednakże to zielone ściany wyraźnie zwiększają powierzchnię biologicznie niezawodną. Innymi słowy powierzchnia pionowa jest zazwyczaj dużo większa niż dachu.

Zielona pompa ssąco-tłocząca

Tradycyjny bluszcz potrafi pokryć 100 m2 ściany i nie wymaga szczególnego nawożenia. Dzięki parowaniu wody z nadziemnych części roślin, głównie z powierzchni liści, następuje obniżenie temperatury o kilka stopni wraz ze wzrostem wilgotności w pobliżu budynku. Pnącza pobierają wodę z gruntu z tak dużą siłą, że porównuje się je do pompy ssąco- tłoczącej.

bluszcz magazynuje wodę i staje sie schronieniem dla owadów
Jest jeszcze jeden sposób na zielone miasto – roślinność musi wspiąć się na mury

Wydawać by się mogło, że grubo pokryta zielenią ściana nie przepuszcza słońca, co z może powodować nasilenie wilgotności i uszkodzenie elewacji. A tymczasem ściana jest sucha i nienaruszona. 

Liście pnączy zatrzymują cząsteczki pyłu i szkodliwych substancji do momentu spłukania ich przez deszcz. Nie nagrzewają się przy intensywnym nasłonecznieniu, chronią przed wiatrem. Korzystny mikroklimat przyciąga szczególnie owady.

Niestety, liany rosną dosyć długo i nierównomiernie pokrywają elewacje. Ze względu na fototropizm (wzrost w kierunku światła) wymagają przemyślanego nasadzenia – najlepiej w strefie ciemniejszej, bo to zmusza rośliny do wzrostu w kierunku światła i stopniowe pokrywanie całej elewacji.

Pnącza zakrywają to, co chcielibyśmy ukryć, np. brzydkie graffiti. Jednak, jeżeli mur jest uszkodzony, ma głębokie rysy i pęknięcia, to ubytki te mogą zostać przez rośliny pogłębione. Rośliny nie zapuszczają korzeni w murze, wykorzystują wyłącznie przyssawki lub korzonki czepne

Niektóre bluszcze słyną z nieśmiertelności – mogą żyć nawet 400 lat! Do tego pną się całkiem wysoko, nawet do 25 metrów (mniej więcej taką wysokość ma 9 – piętrowy budynek).

Wspomniany Charles Montgomery, bazując na badaniach dotyczących niezwykłych właściwości zieleni w miejskiej aglomeracji stwierdził:

„[…] tereny zielone w mieście nie powinny być uważane za opcjonalny luksus.

Legendarny ekspert miejski Gil Penalosa ( w 2017 gościł we Wrocławiu na Kongresie Regionów) jest przekonany, że miasta potrzebują zieleni w każdym rozmiarze:

„S, M, L i XL”.

Tak, te wąziutkie obsadzone bratkami pasemka przy ulicach też się liczą.