graffiti– z meżczyzną w czapce

Porównuje się ich do pseudo grafficiarzy, którzy zostawiają swoje bazgroły gdziekolwiek, byleby w miejscach publicznych–na elewacjach domów i bloków mieszkalnych, budynkach użyteczności publicznej.

 Na początku był odcisk dłoni. Dopiero później jakieś rysunki zwierząt i przedmiotów. Z czasem wymyślono symbole i piktogramy. Bo każdy chciał zostawić po sobie ślad. Nawet tacy barbarzyńscy, Wikingowie, zostawiali swoje napisy na zdobytych murach miast.

Przyjęło się, że prekursorem tagowania był Grek Demetrius, czyli TAKI 183. Taki pracował jako posłaniec, bywał w różnych miejscach, najczęściej podróżował metrem i był szczęśliwym posiadaczem magicznego flamastra.

To właśnie wodoodporny flamaster wprowadził na Zachodzie nowy wymiar przekazu informacji na ulicy. Umieszczanie na murach miast swoich ksywek stało się powszechne i z czasem uciążliwe dla władz miasta. 

mural inspirowany  Alicją z krainy czarów
„Alicja z Krainy Czarów” inspiracją dla ulicznej artystki (fot. Maria-Bernadette Inkman / Pixabay)

W dokumentalnym serialu na arte.tv (The Rise of Graffiti Writing) grafficiarz Lee wspomina, że podpisywanie się własnym tagiem dawało poczucie istnienia i znaczenia w wielkim mieście. Największym przeżyciem było ujrzeć swój zamaszysty podpisu na wagonie metra. Inny uznany uliczny artysta– Blade pamięta, że malowanie na mieście dostarczało młodym zdecydowanie więcej adrealiny niż wałęsanie się bez sensu po mieście.

[…] Obudziłem się pewnego dnia i zobaczyłem, jak kumple z mojej dzielnicy malują swoje ksywy. To mnie zafascynowało. To wtedy połknąłem bakcyla, odkryłem siebie”

LEE, grafficiarz

Blek Le Rat, zapoczątkował malowanie za pomocą szablonów. Uważał to za punk zwrotny w historii sztuki. Liczył na twórczych naśladowców. Na początku malował tylko szczury. Gdzieś przeczytał, że w Paryżu jest więcej szczurów niż ludzi.

[..]Chciałem powiedzieć Francuzom, Paryżanom, że ich miasto jest piękne ze swoimi zabytkami i całą resztą, ale trzeba pamiętać, że pod miastem żyje cała społeczność dzikich zwierząt. Miliony szczurów żyją w piwnicach pod budynkami, w metrze… w całym Paryżu.

BLEK LE RAT

Kolorowa broń

Sztuka uliczna ma to do siebie, że z wielką precyzją komentuje bieżące wydarzenia społeczno– polityczne. Niezwykle łatwo wyłapują z medialnej komunikacji inspirujące słowa i frazy. Idące z Zachodu zmiany obyczajowo- kulturowe (szczególnie ruch hippisowski) inspirowały w ulicznej krytyce polityki Stanów Zjednoczonych wobec krajów Trzeciego Świata oraz udziału ich wojsk w Wietnamie.

Dekadę później i we Francji pojawiły się na murach tajemnicze malunki. 

Wypisywane przez grafficiarzy hasła na murach miast „Nigdy nie pracuj!”, „Władza w ręce wyobraźni”, „Plaża na ulicach” były nawoływaniem do rozruchów i protestów we Francji (słynny Maj ’68). Nawiązywały do ówczesnej sytuacji społeczno-gospodarczej: pogłębiającego się bezrobocia, materializmowi, autorytarnemu społeczeństwu. Żądano poprawy warunków pracy i płacy oraz głębokich zmian w szkolnictwie wyższym. Stąd masowe strajki studentów i robotników

Tak też można walczyć z ustrojstwem

Rosyjski uliczny artysta, Misha Most, rysuje na ścianach różnokolorowe prostokąty w bardzo intensywnych kolorach. Postanowił naśladować pracowników komunalnych, którzy w podobny sposób bezustannie zamalowywali wszelką twórczość uliczną. Inni grafficiarze prowadzili podobny dialog z państwem– na ścianach wypisywali prowokacyjne hasła :„zamaluj mnie”

kobieta zakopuje mężczyznę
Czyżby chodziło o przemoc domową? (fot. polly davis/Pixabay)

 Jednak to Nowy York wypowiedział wielką wojnę grafficiarzom–wszystko natychmiast zamalowywano, wagony metra systematycznie czyszczono, grafficiarzy srogo karano.

Bazgroły, to nie graffiti

gryzmoły na scianie
Fascynacja męskimi narządami płciowymi.

Lokalne bazgranie po ścianach i elewacjach z pewnością nie jest sztuką uliczną. Na darmo szukać jakiegoś politycznego podtekstu. Można jedynie poznać podpisy „artystów”.

gryzmoły na scianach
Tunel powstał całkiem niedawno, a wyglada jakby był z ubiegłego wieku

Pewnego dnia, zarządzeniem burmistrza miasta, ściany zostaną odświeżone. Może kolejnym zarządzeniem burmistrza wprawna ręka ulicznego artysty wyczaruje na ścianach wejścia do tunelu jakąś ciekawą historię.