samochody na ulicy Ukrainy

Ada, pra­cow­nica gastro­no­mii, od jakie­goś czasu zasta­na­wia się nad wyjaz­dem do Nie­miec.

— Gdy­bym tylko miała oka­zje zła­pać dobrą robotę, taką jak mają u nas Ukra­ińcy, to od razu się pakuję i mnie nie ma. Prze­cież tyle sły­szało się złego o nie­do­brym trak­to­wa­niu naszych sąsia­dów ze Wschodu. A u nas oni czę­sto mają lepiej niż my, Polacy. Chcą, to idą na prze­rwę śnia­da­niową. Chcą, to wycho­dzą na papie­rosa. Nikt ich nie roz­li­cza. Na pewno nie ma u nas żad­nego poni­ża­nia, krzyku ani wywo­że­nia do lasu. Jeste­śmy kul­tu­ralną firmą.

Ser­decz­nie witamy

Dla nie­jed­nego pol­skiego pra­co­dawcy Ukra­ińcy są wyba­wie­niem, wszak brakuje rąk do pracy. Nie ma się co dzi­wić, że Pol­ska wydała dla nich naj­wię­cej wiz w UE. Stąd prze­świad­cze­nie, że naj­le­piej ich znamy. A oni nas. Kul­tu­rowo jeste­śmy do sie­bie podobni, języ­kowo rów­nież. Nie wszy­scy Ukra­ińcy muszą znać język pol­ski. Do tego Pol­ska jest tuż tuż za mie­dzą. Można czę­ściej odwie­dzać rodzinę. W przy­padku Nie­miec komu­ni­ka­tywna zna­jo­mość języka jest pod­sta­wo­wym warun­kiem. Droga daleka, kul­tu­rowo nie po dro­dze.

Dla­czego oni tak dobrze pra­cują?

Według badań Fun­da­cji Na Rzecz Wspie­ra­nia Migran­tów Na Rynku Pracy” EWL z 2018, co druga osoba z Ukra­iny woli pra­co­wać od 10–12 godzin na dobę. Więk­szość dekla­ruje chęć pracy 6 dni w tygo­dniu, także w week­endy i święta.

Dyspo­zy­cyj­ność to ich atut. Po pro­stu chcą jak naj­wię­cej zaro­bić w tym krót­kim czasie. Rodziny zostają na Ukra­inie, albo dziećmi opie­kuje się bab­cia.

— Nie chcę, nie mogę pra­co­wać tyle godzin co Ukra­ińcy – Ada, pra­cow­nica pro­duk­cji nie ukrywa wzbu­rze­nia. – Zda­rza się, że wra­cam późno do domu, po 14 godzi­nach. Szef nie chce wypu­ścić szyb­ciej, robota musi być zro­biona. Moje dzieci cze­kają na mnie. Muszę pomóc im w lek­cjach, cho­ciaż chwilę poga­dać, potem zro­bić pra­nie i obiad na drugi dzień. A następ­nego dnia wcześnie rano do pracy. Doba za krótka. Nigdy nie dorów­namy Ukra­iń­com, bo jeśli zanie­dbamy dzieci, to opieka spo­łeczna nam je zabie­rze. Muszę stwier­dzić, że pra­co­dawca ma gdzieś nasze rodziny. Chcesz pra­cuj, a jak nie, to na Twoje miej­sce już ktoś czeka. Liczy się dys­po­zy­cyj­ność, a to tylko Ukra­ińcy mogą zapew­nić. Dla­tego tak ich lubią.

Poro­zma­wiajmy o pie­nią­dzach

Przy­jęło się, że Ukra­iń­com można było pła­cić naj­niż­sze stawki, a i tak pracę podejmą. Nie ma się czemu dzi­wić, że w nie­któ­rych zakła­dach liczeb­ność wschod­nich pra­cow­ni­ków prze­wyż­sza liczbę pra­cow­ni­ków pol­skich. Ukra­ińcy awan­sują, otrzy­mują lep­sze stawki. Dzięki bonu­som (tań­sze lub bez­płatne miesz­ka­nie, dar­mowe wyży­wie­nie, bez­płatny dojazd) potra­fią żyć za na prawdę małe pie­nią­dze (nie­któ­rzy twier­dzą, że nawet za dwie­ście zło­tych!). A wszystko po to, by do domu wysłać jak naj­wię­cej. Mie­sięcz­nie zara­biają pięć razy więcej niż u sie­bie, co wystar­czy im na kil­ka­na­ście mie­sięcy god­nego życia.

– A my – Ada wyli­cza – Za swoje zaro­bione pie­nią­dze opła­cimy rachunki. Nie­któ­rzy, tak jak i ja, jeszcze płacą za wyna­jem mieszkania. Zostaje tyle na życie. Na atrak­cje nie star­czy. A nie mogę pra­co­wać 300 godzin…

Podobne doświadczenia

Kiedy zaczęła się wielka emi­gra­cja do Anglii, to zawo­dowa pozy­cja Pola­ków była dokład­nie taka sama, jak Ukra­iń­ców u nas – naj­niż­sze sta­no­wi­ska, słabe zarobki. Tyle tylko, że Polacy w ten spo­sób dora­biają się już szes­na­ście lat, Ukra­ińcy zale­d­wie kilka.

Coraz wię­cej sąsia­dów ze Wschodu dekla­ruje pobyt na dłu­żej lub na zawsze, pomimo poli­tyki anty­ukra­iń­skiej. Na forach inter­ne­to­wych cią­gle im się wypo­mina Wołyń i nazywa „ban­de­row­cami”. Samo słowo „Ukra­iniec” nie­któ­rym źle się koja­rzy. Rzekomo Ukra­ina zabiera Pola­kom miej­sca pracy.

Ukra­ińcy też narze­kają

Przede wszystkim żalą się na zaczepki ze strony Pola­ków – na ulicy, w komu­ni­ka­cji miej­skiej, rów­nież w miej­scu pracy.

Dima Gar­bow­ski, autor książki „Polak z Ukra­iny”, w jed­nym z wywia­dów narze­kał na prze­dłu­żające się urzęd­ni­cze procedury, co unie­moż­li­wiało mu szyb­sze pod­ję­cie pracy.

Nie trudno domy­ślić się, że naj­trud­niej­sza jest roz­łąka z rodziną. Do tego ciążka praca i duża ilość prze­pra­co­wa­nych godzin. Dla­tego chcą swo­ich naj­bliż­szych ścią­gnąć do Pol­ski i tutaj zapu­ścić korze­nie.

Ukra­ińcy uwa­żają Pol­skę za kraj sta­bilny gospo­dar­czo i spo­kojny. Do tego nie trudno o zatrud­nie­nie.

Jak to stwier­dził mój zna­jomy Ser­giej, ojciec dwóch małych chłopców.

– Tam, na Ukrai­nie, nie było moral­ności dla moich dzieci. Dla­tego miesz­kamy w Pol­sce.

zdjęcia autorstwa: Виктория Бородинова oraz Avi Chomotovski / Pixabay