opuszczone miasto

Wsi spokojna

Oka­zało się, że w trud­nych cza­sach naj­le­piej miesz­kać na wsi. Ludzie tłum­nie nie spo­ty­kają się na co dzień, bo nie mają czasu. Naj­wy­żej chwila pod skle­pem, czy na par­kingu. Dobrze też mieć mieć domek gdzieś w głu­szy, daleko od szosy. Paku­jesz pro­wiant i jedziesz.

Ludzie zado­wo­leni i bez­pieczni umiesz­czali zdję­cia na fejs­buku.

Nie­stety, nie wszy­scy mogą miesz­kać na wsi.

Miejska codzienność już nie taka sama

Przede wszyst­kim względy bez­pie­czeń­stwa– praca w więk­szo­ści zdalna, zakupy przez inter­net, nauka on–line, zabawa naj­le­piej we wła­snym gro­nie. Gale­rie zamknięte. Biblio­teki, kina, restau­ra­cje, kluby również zamknięte na cztery spu­sty. I w tym wszyt­kim czło­wiek– wcze­śniej zabie­gany, roz­bie­gany, kul­tu­ral­nie dopiesz­czony, kon­su­mu­jący, podró­żu­jący.

A teraz mocno nie­za­do­wo­lony.

Hiper nie znaczy bezpiecznie

Otwar­cie gale­rii han­dlo­wych wcale nie przy­cią­gnęło tłu­mów. Niek­tóre sieci wyco­fały się z wynajmu. Za drogo. Cen­tra han­dlowe nie są już atrak­cyj­nym miej­scem. Nie są bez­pieczne. Urba­ni­ści są prze­ko­nani, że han­del prze­nie­sie się do kamie­nic i budyn­ków w cen­trum miast. Wespół z gastro­no­mią dostr­czą klien­towi przede wszyst­kim bez­piecz­nych zaku­pów. Wyczysz­czone z aut chod­niki staną się miej­scem na rodzinne prze­chadzki. Han­dlowcy liczą, że spa­ce­ru­jący zaczną bacz­niej przy­glą­dać się witry­nom i to ich zachęci do zaku­pów.

A gdyby tak więcej miejsc dla pieszych?

Miejska komunikacja może zabierać tylko połowę pasażerów. To zdecydowanie zmienia sposób przemieszczania się po mieście. Zamiast samochodów –rowery i… własne nogi! Albo można zrobić coś takiego jak w Austrii czy w niemieckiej Kolonii – miasto zabrało pas ulicy i przeistoczyło w trasę dla rowerów i pieszych. A na takiej drodze mogą jechać nawet trzy rowery jednoczenie.

Mniej spalin, więcej ruchu. Dużo dobra.

W Polsce, niestety, wyłączono z ruchu rowery miejskie.

Balkon zielonym azylem

Sklepy ogrod­ni­cze zano­to­wały nie­by­wale duże zin­ter­so­wa­nie roślin­no­ścią. Wygląda na to, że miesz­kańy miast zaczęli doce­niać zie­loną prze­strzeń swo­ich bal­ko­nów i tara­sów. Zago­spo­da­ro­wa­nie dodat­ko­wej powierzchni miesz­ka­nia może wyjść wszyst­kim na dobre. Zie­leń oczysz­cza powie­trze z pyłów, ochła­dza miej­sce, zatrzy­muje wil­got­ność, a przede wszyst­kim koi nerwy, uspo­kaja, wyci­sza. I nie trzeba oglą­dać beto­no­wego podwórka.

Dziwne pomysły

Lewia­tan nosi się z zamia­rem zakupu spe­cjal­nej apli­ka­cji. Ludzie zosta­liby podzie­leni na trzy kate­go­rie bez­pie­czeń­stwa: czer­wona kate­go­ria, to ludzie po zaka­że­niu, żółta- po kwa­ran­tan­nie. Naj­lep­sza­–zie­lona dla tych, co to bez kon­taktu z wiru­sem byli.

Internauci zaproponowali inny pomysł – naszywanie specjalnych znaków na ubraniach.

Obraz: jwvein/Pixabay